Listy Goplany

Nic do zaoferowania

Przez te kilka dni, kiedy nie mogłam pisać, wydarzyło się wiele rzeczy. Gdybym chciała to nadrobić, musiałabym napisać posta giganta, którego nikt by do końca nie doczytał...

Czarne chmury nad Polską gęstnieją z każdym dniem, a wyniki sondaży pokazują jak na dłoni, najczarniejszą prawdę, że my, desperacko i rozpaczliwie walczący o wolność i demokracje, jesteśmy dziwadłami, które nie znajdują powszechnego zrozumienia.

Zaczynamy dostrzegać porażkę tej naszej wizji świata, która wydawała nam się taka oczywista. A tymczasem... Pomyłką było i nieporozumieniem dążenie pokoleń do odzyskania niepodległości, pomyłką była Solidarność, niepotrzebnymi ofiarami buntownicy z kopalni Wujek..., internowani w stanie wojenny, torturowani i katowani na komisariatach.

Bo tak naprawdę, gdyby w komunizmie nie było zapaści gospodarczej, to bohaterowie tamtych czasów byli by takimi samymi dziwadłami, jak my teraz. Dla Polaka liczy się tylko micha! Dopóki, po wojennej ruinie mniej lub bardziej się poprawiało, dopóty siedzieli cicho. Po każdym kryzysie ekonomicznym, kiedy jeden sekretarz partii zastępowany był przez drugiego i na chwile znowu, na zachętę rzucał do sklepów większą ilość kiełbasy, zawsze protesty wygasały, bo syty Polak wolność ma głęboko z tyłu. Dopóki Gierek pożyczał i narodowi obiecanki składał, dopóty zaślepiony naród powtarzał, że pomoże budować socjalizm. Mordy zawsze od ucha do ucha umazane patriotyzmem, ale tak naprawdę najważniejsze w życiu jest to, by się nie narobić i za dużo nie namyśleć, a mieć co do garnka włożyć.

Do tego wszystkiego jeszcze, wolność i demokracja nie zaspokają naszych chorych instynktów. Bo jak mamy się czuć lepsi od sąsiada, skoro każdy może w wolnym kraju pieniążki zarobić, a potem bez kolejki wszystko w sklepie kupić. Kiedyś, to można się było poczuć trochę lepiej, kiedy specjalnie dla nas była kawka spod lady, a znajomy rzeźnik przynosił do domu kawałek schabu ukradziony na innych klientach, którzy pokornie stali w kolejkach, by wykupić przydział miesięczny zapisany na kartkach żywnościowych.

Nam się zdaje, że Polacy nie wiedzą, nie rozumieją, co ich może spotkać, jeśli nadal będą PIS popierać. Wiedzą świetnie!!! i tego właśnie chcą, za tym tęsknią...Za układzikami, za bandyckimi sądami, za jedna pani drugiej pani..., za usłużnym powiadomieniu władzy, że sąsiad źle się prowadzi, za tym, by wreszcie powróciło do łaski najważniejsze słowo: *ZAŁATWIĆ*! Wbrew pozorom wcale nie jesteśmy tacy głupi, jak udajemy. Jesteśmy raczej podli i wyzuci z sumienia.

Garstki, niedobitki, ludzie z innej mentalnej planety protestujący na ulicach i wykrzykujący hasła tak oczywiste, że nie wymagają żadnego komentarza. Politycy rozpaczliwie próbujący odwoływać się do sumień członków Prawa i Sprawiedliwości, mądrzy ludzie, eksperci, naukowcy, prawnicy, bohaterowie wszystkich walk o wolność...Podziwiam WAS, lecz trudzicie się na próżno!

Nie jesteście w stanie dać swym rodakom nic, co miałoby dla nich jakąkolwiek wartość!

Oni chcą tylko pięćset i mieszkania socjalnego! Tam się po prostu kończą ich marzenia! Oni nie chcą wolności. Nie chcą wolnych wyborów. Chcą tylko, by ten, który rządzi, dawał, dawał, dawał.

Urodziliście się w niewłaściwym kraju, to WY nie pasujecie do reszty. Liczycie na to, że w te zimowe wieczory dołączy do WAS choćby milion wspaniałych Polaków??? Nie dołączy, bo po dwóch latach osobiście wątpię, by w mojej Ojczyźnie było milion takich osób, które przedkładało by wartości ponad święty spokój.

W latach osiemdziesiątych, znany bard modlił się do swojej Ojczyzny słowami: Jaki jeszcze numer mi wytniesz?

W którą ślepa skierujesz ulicę?

Ile razy jeszcze palce sobie przytnę,

zanim wreszcie się klamki uchwycę...

I myślę, że był pewien, iż po tysiącletniej historii Polski, po wszystkich burzach, przez jakie przeszła, wreszcie nadchodzi dla jego kraju światło i nadzieja, a on śpiewa te słowa po raz ostatni...

A tu nie minęło nawet 30 lat i znowu możemy zapytać:

Jaki jeszcze numer mi wytniesz, Polsko?

 

filing_images_6ecd75fd4b40.jpg