Listy Goplany

Relacja z Sejmu na dobranoc.

Dziś Pan Sławomir Nitras nie prowadził transmisji na żywo z Sejmu, albo może ja coś przegapiłam...A Może po prostu człowiek wreszcie dostał wolne na Trzech Króli i spotkał się z rodziną.

Od dawna się zbieram, by jeden z moich listów skierować właśnie do niego. Tym bardziej, że od wielu lat jestem jego fanką. Jeszcze z czasów jego poprzedniej kadencji w Sejmie przed katastrofą smoleńską, kiedy, jak pamiętam, przyjaźnił się z Sebastianem Karpiniukiem.

Drogi Panie Pośle, co my byśmy bez Pana zrobili?

Musieli byśmy się opierać na wiadomościach z drugiej ręki, często niezbyt życzliwej. A dzięki Panu mamy codzienną porcję obywatelskiego przeszkolenia. Wiemy co i kto z naszych kochanych rządzących skłamał, zmanipulował i przekręcił. Niestety, dziennikarze, nawet z tych normalnych mediów, pokazują niewiele. Pewnie nie mają wstępu do jaskini protestu. Naprawdę, bardzo, bardzo Pana szanuję, bo widać, że Panu zależy, co w dzisiejszych czasach jest dość rzadką cechą. Bardzo za to wszystko dziękujemy i prosimy o więcej.

Doceniamy to, tym bardziej, że zadał Pan nam, obywatelom, pytanie: Co powinniście robić dalej ? Drogi Panie, nie ustępować i nie odpuszczać. Panu Petru wyłączyć światełko w tunelu! Wytłumaczyć mu, że żadne pozorowane gesty ze strony PISu nie maja znaczenia, dopóki nie wrócą na ścieżkę praworządności. Przywrócenie posła Szczerby i powtórzenie głosowania, czyli wrócenie do punktu, w którym zaczęli łamać prawo, jest jedynym sposobem rozwiązania problemu. Poseł, który przymyka oko na łamanie prawa, powinien złożyć mandat. A ja Pana Petru też bardzo lubię, ale niech on lepiej tych swoich koleżanek partyjnych słucha, bo one maja większe jaja od niego. Bardzo serdecznie współczujemy PSLowi, który się miota od ściany do ściany. Niby jest w opozycji, ale ideologicznie z PISem trzyma. Proszę im od nas, obywateli przekazać, że my lubimy polityków wyrazistych, takich, którzy trupem padną ale się nie ugną. Jeśli się bardziej stanowczo określą, po której stronie stoją, to łatwiej ludzi do siebie przekonają. Tym bardziej, że w PISie, który posądza PSL o sfałszowanie wyborów, są i tak na spalonej pozycji.

Jak Pan wie, trochę się nawyrabiało w KODzie, ale liczę na to, że 11 stycznia ludzie przyjdą pod Sejm WAS poprzeć, bo przecież nie robimy tego wszystkiego dla jednej czy drugiej osoby, lecz dla Polski. Nie ma się co obrażać, tylko trzeba stawić twardy opór pisowskim rządom. Tym bardziej, że zdrajca Narodu, Piotr Duda, w porozumieniu z Narodowcami i polityczną procesją Rydzyka, zamierzają przeciwko protestowi społecznemu wystąpić. Co za kraj? Związek Zawodowy zdradzający obywateli dla faszystowskiego rządu...Czy to już się kiedyś wydarzyło? Czy tylko w pisowskim skansenie jest to możliwe?

Drogi Panie Pośle. Niech Pan powie, proszę swym kolegom z PO, że gdyby, tak jak Pan teraz, z obywatelami rozmawiali, mówili do nich normalnym ludzkim językiem, to w ogóle do tego rozgardiaszu by nie doszło. I nie musieli byśmy Polski z bagna znowu wyciągać. Takich polityków nam potrzeba, zwyczajnych ludzi, jak my. Konkretnych, wyrażających jasno swoje poglądy i z poczuciem humoru! Tak, Panie Schetyna ( Zwracam się do Pańskiego szefa) Niech Pan nie będzie takim sztywniakiem. Nie ma potrzeby się wstydzić, za te śpiewy Pani Joanny Muchy. Po pierwsze: pięknie śpiewa. Po drugie: podejrzewam, że nic tak pana Kaczyńskiego nie denerwuje, jak to, że jest śmieszny. A że jest to wszyscy wiedzą. I w końcu, jak Pan Poseł Szczerba powiedział: ( a wypowiedź ta jest już kultowa) Muzyka łagodzi obyczaje. A nam, Polakom się to podoba. Bierzmy przykład z naszych dziadków, którzy podczas okupacji śpiewem i żartem podtrzymywali ducha w Narodzie. Pamiętam słowa takiej warszawskiej, wojennej piosenki, która tu świetnie pasuje:

 

Śmiech przywraca nam nadzieję, naszą bronią był i jest.

Z kogo się Warszawa śmieje, tego marny czeka kres.

I niech się tak stanie! Amen!

Podobnie, jak Pan zauważyłam, że ostatnio, jako, że nieszczęścia chodzą parami, bardzo często do dziennikarzy wychodzą wspólnie, Pani Mazurek i Pan Terlecki. Usiłują z polskiego na pisowski język przetłumaczyć nam rzeczywistość. Pasują do siebie bardzo. Wprawdzie w Portugalii jeszcze nie byli, ale wszystko jeszcze przed nimi. Najśmieszniejsze jest to, że to Pan Terlecki zawsze odpowiada na pytania dziennikarzy. Pani Mazurek z wymownie głupia miną usiłuje nieudolnie poprawić wizerunek Pana Posła...Niestety bezskutecznie. Gdybym była złośliwa, powiedziałabym, że przypominają mi taką bajkę z mojego dzieciństwa o Balbince i Ptysiu, gdzie Balbinka była gąską ( nie mylić z kaczką), a Ptyś chyba kogucikiem. Pan Poseł jest za młody i nie sądzę, by taką bajkę pamiętał. I kiedy tak Pan Terlecki z Panią Mazurek przemawiają na tle pięknych sejmowych schodów, przypomina mi się dowcip na temat tej bajki:

 

Ptyś do Balbinki: Balbina, miałem przeżycie szekszuale.

Balbina do Ptysia: Jakie, Ptysiu?

Ptyś do Balbiny: Szpierdoliłem się że szchodów!

Przepraszam za brzydkie słowo. Ptyś oczywiście miał wadę wymowy o czym moi rówieśnicy zapewne wiedzą.

 

Drogi Panie Pośle! My jesteśmy zwykłymi, normalnymi Polakami. Mamy swoje codzienne problemy, wiele na denerwuje, czasem nawet bluźnimy. Ale jeśli ktoś nie traktuje nas z góry, jeśli z nami rozmawia i jest szczery, nie musi nam obiecywać gruszek na wierzbie. My te naszą Ojczyznę i tak kochamy, nawet kiedy jest biedna i my mamy ciężko. A teraz, po raz pierwszy od dawna czujemy, że jesteście z nami, że ryzykując wiele potraficie się przeciwstawić pisowskiej obłudzie. I powiem jeszcze coś całkiem bardzo na poważnie. Proszę przekazać Panu Schetynie, że jeśli się wyraźnie nie odetnie od kościoła, straci resztę elektoratu. Niech sobie każdy swoją wiarę ma w sercu i celebruje ją w kościele i w domu. Mamy dość słabych polityków, którzy nie potrafią sprzeciwić się biskupom. W końcu, kto tak naprawdę ta naszą Polską rządzi?

Pozdrawiam serdecznie. Wszystkim protestującym w Sejmie życzę owocnego i szczęśliwego Nowego Roku. A Panu jeszcze raz dziękuję i proszę o dalsze reportaże. Wytrwajcie do 11 stycznia, a potem...zobaczymy. Jak śpiewał Bohdan Smoleń:

Albo będzie koniec świata, albo zmartwychwstanie!

ptys.jpg